piątek, 3 grudnia 2010

Tzw. dom Duschika.. Znika.


Rozpoczęła się następna znikawka: Żelazna 65.

Budynek miał być odbudowany przez jego nowożytnego sąsiada — Demonbuda — który ponoć przyczynił się do spektakularnego zawalania części kamienicy przed 6-ma laty. Odbyła się standartowa zadyma medialna, długi okres ciszy, mydło po oczach tegorocznym remontem elewacji Żelaznej 63... — wszystko odbyło się modelowo.

Od kilku dni kamienica jest odbudowywana poprzez rozbiórkę.

Co tu można komentować? Obserwatorzy zostawiają tą część etatowo lamentującym, ręce z boleści załamującym varsanazistom, kondensatorom zabytków i innym Kolejkom Mareckim. Naszem zdaniem, najlepszy komentarz i tak jest na pierwszej fotce — przy jej prawej krawędzi.


"Rewitalizacja Chłodem" plus "śmierć zaprzeszłym frajerom" — dwa motta, które obecnie najbardziej mottywują urząd dzielnicy Wola. To jego multimedialny, intrdyscyplinarny i synergiczny wkład w e-przyszłość.


czwartek, 2 grudnia 2010

Ortofoto says:



Cykl Redutowy > mapki

Nadciągnął się serwis mapowy, listopadowy — by wycieczki rodziły się po ludzku.

Dwie pierwsze to zaczyn bardzo archiwalny, ruski w dodatku, który opowiada o umiejscowieniu reduty klarownie i estetycznie, rysunkiem barwnem, odręcznem. (No, ale jednak ruskim).

Mapa okolic Warszawy z 1836 r. (Карта Окрестностей г. Варшавы). Moskale orientowali wtedy mapy w kierunku zachodnim, także mapka jest obrócona 90° w lewo, żeby było
po współczesnemu.
Mapa okolic Warszawy z 1874 roku (Окрестности города Варшавы).

Mapa umocnień 1831 roku, ze zbioru
płk. Marcina Klemensowskiego — podczas powstania — głównego kwatermistrza wojsk K. P., potem znanego kolekcjonera militariów.

Wersja poszerzona mapki porównawczej z 1-szej części przewodnika.
Czerwony kontur, to szańce wg. mapy z 1836 r., zielony — z 1874.





Wersja zbliżeniowa. Czerwony, krótki sygnał oznacza rok 1836. Niebieski: 1874 r. i należy go zignorować (raczej nie jest to nic związanego
z listopadowym zabijaniem).



LABORATORIUM OPISOWE:
Generalna zasada — te "podkówki" to reduty. To duże wyglądające jak piesek po spotkaniu z walcem drogowym i podpisane Wola, jest Redutą 56 (tzw. Redutą Sowińskiego). Na dwóch pierwszych mapach najniższa "podkówka" po środku to Reduta 54 (Ordona) a droga, do której jest przyklejona to obecna Al. Bohaterów Września (przed wojną: Bema). Skrajny szaniec przy lewym brzegu mapy (luneta, wg. forterminologii)
to Reduta 57, skrajny prawy — Reduta 52.
Numeracja wszystkich szańców jest na mapie Klemensowskiego i częściowo na porównawczej.

Tuż obok Reduty Ordona — miejsce oznaczone jako pomnik (памятникь) — to pamiętnik szturmu Warszawy, który onegdaj tyle namieszał przy określeniu prawidłowej lokalizacji wybuchowej reduty; za to widoczna na mapie droga prowdząca do pomnika średnio pokrywa się zarówno
z przebiegiem dawnej ulicy Pomnikowej (na której końcu stała owa kolumna rosyjskiego triumfu), jak też z miejscem, na którym obecnie stoi pomnik reduty 54. Wniosek: głaz z Oriona przy Mszczonowskiej nie dość,
że zaliczył wpadkę z oznaczeniem miejsca reduty, to nie jest nawet w miejscu ruskiego pomnika.
Wniosek alternatywny: rosyjska mapa z 1874 roku jest niezbyt dokładna.
Kolejny wniosek alternatywny: bing-bang na Orionie spowodowała sztuczna mgła.

I są to kolejne przyczynki do czasoprzestrzennych zawirowań Bateryjką generowanych.

*

Ciekawostką mapy z 1838 roku jest zaznaczony projekt nasypu nieodległej już w czasie kolei warszawsko-wiedeńskiej. Na mapie z r. 1874 ciuchcia już jeździ, zaś warta szczególnego zachwycenia jest widniejąca tam wiatrakowa dżungla. Zwraca uwagę także rozrost zwalcowanego pieska (powiększono szaniec Sowińskiego, lokując w tym miejscu cmentarz prawosławny).

Kolejne smaczki dot. szańca-lunety nr 57 oraz Reduty 52. Trwałym śladem po tej pierwszej jest obrys części północno-zach. narożnika Cm. Wolskiego, pamiątką po Reducie 52 były ślady w przebiegu polnych dróg
w rej. ulic Kopińskiej i Lelechowskiej, częściowo widoczne jeszcze w '45 roku (co widać dość wyraźnie na ortofotoloto). Zaś obecnie, na podstwie daleko posuniętych asocjacji, można wysnuć śmiałą teorię, że duch owej reduty rzucił się projektantowi na rzut budynku Szczęśliwicka 19, tym samym czyniąć z nr-u 19 najbardziej nawiedzony dom na Ochocie (szuflady i szklanki lewitują tam permanentnie a polsko-ruska ektoplazma leje się z kranów).

*

LABORATORIUM PRZYPISOWE:
— mapa płk. Klemensowskiego została wypożyczona z "Wola ongi i dziś".
— mapy rosyjskie i mapa WIG-u z Archiwum Map WIG.
— mapy Googla pochodzą z GE.

Zapowiedzi przypisowe:
Obserwatorzy bedą wypatrywać za kolejnymi mapami. Np. Marcin Zdrojewski w swoim art.
w "Zeszytach wolskich" posiłkuje się 3-ma mapami: Lindleya z 1890 r., Witkowskiego z 1856 roku oraz mapką ataku na Warszawę z książki Puzyrewskiego "Wojna polsko-ruska 1831" (wyd. 1899r.) (ukłony dla Doroty Masłowskiej ;-). W mapę można spojrzeć tutaj w wersji zrusyfikowanej.


*

Stej! Cyrk będzie kontynuowany także poza listopad: w grudniu, styczniu, itd. — dopóki nie przyćmi go rocznica kolejnego wybuchu — tego
w sierpniu.

Tradycyjnie zapraszamy do bufetu na wegetariańskie przekąski z gliny!


poniedziałek, 29 listopada 2010

Kolumbowie > zaczątek

Jedną z nitek nabateryjkowego kłębka, od foty Dw. Zachodniego poczętego, są "Kolumbowie"  Morgensterna (w jednym z syntetycznych ujęć wspomnieliśwa ze szwagrem o zamachu na "Panienkę"). Mamy zamiar ten temat drążyć do najdrobniejszego atomu.
Dzisiaj zaczątek, czyli to co lubieto: cegiełki + gołąbki, w dodatku zacytowane z "Kolumbów".


Wersja alfa czołówki (bez napisów).

Początek serialu to, naszym zdaniem, arcymajstersztyk! Nie dość, że cegły nigdy chyba nie odegrały tak ważnej roli w filmie, to prostota tego pomysłu, klimat i uroda skamerowania są po prostu zmiażdżące.
Teraz czołówki w filmach prześcigają się w ekwilibrystycznych sztuczkach, Afterefektach, Majach i innych renderingach a tutaj mamy mur z cegieł *, napisy białą farbą i walącą po grdyce muzykę Matuszkiewicza w tle. Kapelino z głów przed panem Gwiazda Poranna!



Z kolei gołębie ** odgrywają kluczową rolę na początku 4-go odcinka serialu
(pt. "Oto dziś"). — Gwałtowne zerwanie do lotu gołębi spłoszonych serią wystrzałów, ilustruje moment wybuchu Powstania. Kolejny arcymajstersztyk. I kolejny przykład prostoty w mówieniu o rzeczach najważniejszych. No i ta symboliczna "warszawskość" całego przekazu...
Pewnie niemiłośnicy gołębi zrobiliby tą scenę z udziałem latających syrenek. Syrenki latałyby z bimbałkami na wierzchu, z fajną szabelką i — co najistotniejsze — nie defekowałyby po parapetach. A z taką mieszanką seksu i higieny sukces komercyjny byłby murowany.

W wywiadzie z reżyserem w GW, mówi on, że kluczem do filmu, o którym widz będzie pamiętał przez kilka następnych wcieleń, jest umiejętność "wzięcia go za mordę".
W "Kolumbach", Obserwator jest brany za mordę wielokrotnie. Wyprowadzonych jest też kilka szybkich prostych w szczękę, dwa lewe sierpowe a całość ociera się
o nokaut.



Warszawiaku! czy wiesz że... że miarą twojej warszawskości jest również stosunek do gołębi?


Stej na antenie.
Kolumbowie niebawem powrócą! Wraz z nimi zainauguruje działalność
I. Warszawska Grupa Rekonstrukcji Filmu Historycznego.
To będzie chwilowa wiekopomność! Odtwarzacze esesmanów miejcie się
na baczności.

________________
 * Niestety nie widać poklatkowo ani jednego stempelka.
** Redakcji nie udało się ustalić ich imion.