środa, 3 lipca 2013

Szkoła Podstawowa nr 32 im. Małego Powstańca z Oddziałami Integracyjnymi

Nie ma rady. Tak brzmi jej oficjalna nazwa.
Kiedyś patronem był tam Ludwik Waryński, ale w okresie czystek ustrojowych Ludwika podmieniono Małym.

Wytaczamy naszkolny mural w ramach ekspiacji za podejrzenie Młynarskiej o promocję getta.


Wizerunek małego powstańca zrodził się na podstawówce Małego Powstańca pod koniec przeszłego roku. Wykonali go stritarterzy ukrywający się pod zbiorczą ksywą "takie pany", malujący głównie piłkarzy, bajki oraz
b. dużo detali.

Wydarzenie opisuje radiostacja Rady Osiedla Muranów biuletynem informacyjnym "Echo Muranowa":

"Graffiti to pomysł upamiętnienia młodych bohaterów miasta, którzy walczyli w powstaniu warszawskim między innymi na terenie Muranowa w ramach Zgrupowania Radosław.
Po ukończeniu muralu odbyła się gra miejska pod hasłem „Nasza Mała Ojczyzna” dla dzieci ze szkoły nr 32. Polegała ona na zapoznaniu uczestników gry z najnowszą historią i współ-
czesnością Muranowa. Dzieci odwiedziły muzeum Pawiak, kopiec Anielewicza, powstające Muzeum Historii Żydów Polskich, dawną ulicę Nalewki a grę zakończyła wizyta na stadionie Polonii.
Mural upiększa nasze osiedle, nadaje mu koloru, przyciąga uwagę przechodniów i ma szanse stać się jedną z ciekawostek turystycznych Muranowa."

To się dopiero nazywa promocja! W samym środku zrównanego z ziemią
w 1943 r. getta przyciąga uwagę zrujnowane dziecko roku 1944.
Tak, wiemy, że "Radosław" walczył przez 2 tygodnie na Muranowie. Jasne, że należy to upamiętnić nie tylko poprzez zdegradowanie jednego ronda.
Ale dlaczego to ma się odbywać w tak infantylny i mocno naciągany sposób? Murale tanią metodą na pomniki? na budżetową politykę historyczną?

Tuż obok — na placu Muranowskim — najdłużej toczyły się powstańcze walki w getcie. To tam wywieszono obok siebie flagę polską i żydowską. Skoro szkoła nr 32 ma zamiar wychowywać dzieci na małych powstańców, to przy-
dałyby się im jakieś uczciwe, historyczne proporcje.

Jak zaobserwowaliśmy, to na razie okoliczne dzieciaczki wieku szkolnego malują na murach hasła typu "Polonia prostituta" lub "Potniemy was".
Tak że wychowanie przynosi efekty.


13 komentarze:

  1. To jest jakiś przedziwny mit z tym małym powstańcem, a zarazem przykład, jak bardzo różnimy się mentalnie od naszych bliskich poprzedników, których mit ów wzruszał do łez.

    Natomiast nie zgadzam się, że z racji getta historię Muranowa należy sprowadzić do tego jednego wydarzenia i niczego więcej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy historii nie powinno się sprowadzać tylko do jednego wydarzenia, ale akurat w tym przypadku rok 1943 był na tyle dojmujący, że wszysykie poprzednie i późniejsze wydarzenia jakoś się z tym łaczą. Pałac Murano? cegielnie, których było tam mnówstwo? Pawiak? żydowski komunizm? handel? powstaniec mały? odbudowa? — Skądkolwiek byś nie wyprowadzil nitki, to i tak kończy się na gruchocie kości.

    Zresztą mówiłem o proporcjach, a w przypadku zabijania to ten malunek jest tam dość prowokacyjny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pałac Murano - to mnie w ogóle nie interesuje, natomiast Pawiak był wobec getta gruchotem autonomicznym, który też zasługuje na pamięć. Powstańcy '44, cokolwiek sądzimy o sensie ich walki, naprawdę tam walczyli i np. wyzwolili Gęsiówkę, uwalniając żydowskich więźniów - to też gruchot autonomiczny.

    Z innej beczki - np. na Brzeskiej przed wojną, o ile pamiętam, 40% mieszkańców to byli Żydzi, co ma głębokie konsekwencje dla dzisiejszej socjologii tej ulicy (dużo pożydowskich mieszkań do zasiedlenia), ale o tym mało kto wie, bo to nie było "getto". Odwrotną stroną mówienia o Muranowie jako getcie i niczym więcej jest sprowadzanie żydowskiej Warszawy do getta i niczego więcej, a przecież przed '40 nie było getta.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie było getta otoczonego murem, ale była żydowska dzielnica.
    Rewers, o którym mówisz, to maksymalne przegięcie w drugą stronę - muzeum, pomniki, tablice, koszerne żonkile i festiwale, i też mi się to nie podoba. Sądzę wręcz, że to niebezpieczne.
    Ale wymieniasz Pawiak i Gęsiówkę, mówiąc o więźniach żydowskich wlaśnie. No i oba te przybytki stały w środku żydowskiej dzielnicy wlaśnie. Radoslaw, Czata czy Parasol walczyli na gruzach żydowskiej dzielnicy wlaśnie itede. itepe, bumtarara. To są te nitki.
    Nikt im poza tym nie odbiera chwały. Pomniki, tablice, festiwale, murale o tym przypominają.

    Takie beczki jak na Brzeskiej były też na wielu innych ulicach, w miastach, przysiółkach, komórkach i szafach. Tylko, że tamte miejsca nie skończyły tak jak Muranów - pod powierzchnią gruntu, w sensie materialnym.
    W ogóle większość Warszawy tak skończyła. Tylko dlaczego ten obrazek "zaczepia przechodniów" akurat w miejscu, które skończyło pierwsze i trochę inaczej niż mały powstaniec? Gdyby namalowali tam np. kwiaty polskie byłoby już znacznie sensowniej..

    OdpowiedzUsuń
  5. słabo. mit a na dodatek propagacja "walki młodych".
    wykształca się przekonanie, że powstanie (i wojna w ogóle) to fajoska zabawa. i że szkoda, że się nie żyło w tamtych czasach!

    NB mówi się chętnie o wyzwoleniu więźniów Gęsiówki, co oczywiście było czynem chwalebnym i - co więcej - jak mało co w powstaniu skutecznym.
    natomiast rzadko zadaje się pytanie, a jeszcze rzadziej udziela odpowiedzi, co się z tamtymi Żydami stało potem. ha?

    OdpowiedzUsuń
  6. 1. Była żydowska dzielnica w sensie miejsca maksymalnego zagęszczenia, ale nie było jej w żadnym sensie formalnym. Każda z dzielnic była polsko-żydowska. Wg danych z '38: Muranów między Bonifraterską a Dziką - Żydzi 90%, ale np. Mirów - też getto - 38%, Praga Południe - 21%. Wg mnie uproszczone stosunki przestrzenne (dzielnica żydowska = inne dzielnice nieżydowskie)towarzyszą uproszczonej wizji stosunków ogólnych, typu np. komuna = żydokomuna, AK = mordercy Żydów.

    2. W sumie jednak Twój postulat sprowadza się do tego, żeby na Muranowie w ogóle nie wskazywać innych tematów historycznych niż historia getta. Kwiaty polskie można malować na wszystkim, są neutralne.

    OdpowiedzUsuń
  7. @ Er: A co się stało potem?

    OdpowiedzUsuń
  8. Nic nie postuluję przecież. To tylko relacja, że zostałem zaczepiony granatem po oczach ze szkolnej ściany.
    Chyba, że te "kwiaty polskie" odniosłeś jako postulat. To wtedy tak. Jeśli już mazać w tym konkretnym miejscu — tuż obok pl. Muranowskiego, niedaleko od umschlagplatzu i Gęsiówki — uważam, że to coś powinno być co najmniej Tuwimem lub (w wersji dętej) związane z miejsca duchem i historią.

    Uproszczenia są fajne. Przecież nikt mówiąc o dzielnicy, nie będzie jej nazywał "ta co ma 90% Żydów". Jak wszyscy wiemy, oficjalnie nazywało się to Dzielnicą Północną, a i tak mówiono "dzielnica żydowska". Mirów to już było Śródmieście.
    Żydoprzykłady na końcu są dalekie od demografii, więc z innej półki.

    Piotrze, podaj inne tematy historyczne na Muranowie, które nie będą się jakoś ocierały o historię Żydów. Wg. mnie, to co działo się tam w 1944 roku zostało już upamiętnione, a pałac Bellottiego Cię nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. z Nalewek na przykład nalewano.

    co się stało z Żydami z Gęsiówki? ano wyrżnięto ich po upadku Starówki. śledząc ich ślady w różnorakich wspomnieniach stamtąd (było to międzynarodowe towarzystwo, np. sporo Żydów greckich), uderzonym był spostrzeżeniem, że cały sierpień - zdaje się - chodzili w swoich gęsiówkowych pasiakach.

    OdpowiedzUsuń
  10. @ Er: to znaczy Niemcy ich wyrżnęli w ramach ogólnej wyrzynanki?

    @ Astrowiktor: historię Muranowa chętnie sobie przybliżę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Astrowiktor: Z uproszczeń lubiłem "żydokomunę"; to taka busola w nawigacji po śmierdzącym bagnie. Jednak po przetrawieniu tego stwierdziłem, że to wprost ohyda takie uogólnienie. Rodzimi czerwoni bandyci się się jakoś rozpływają w historii.

    Pozwolając sobie na skromnu głos w dyskusji:
    1. Skoro patronem szkoły jest mały powstaniec, dobrym pomysłem jest oznakowanie nim budynku szkoły. Mamy wszakże kulturę obrazka.
    2. Mały powstanieć wygląda n i e w y r a ź n i e. Czy to komizm czy niemoc twórcza - mały powstaniec nie zasługuje na żaden z powyższych.

    OdpowiedzUsuń
  12. Rodzimi się nie rozpłynęli, tylko przeszli na emeryturę. Emerytowany komunista brzmi tak ciepło i dobrodusznie, że i tak będą mieli św. spokój.

    Wystarczy, że szkoła jest już oznakowana jego imieniem. Jak dodaje się do tego obrazek, to dzieciaczki nie nauczą się czytać. Na wtórny analfabetym i kulturę obrazka będą miały jeszcze czas.

    Er, wyrżnięto ich tak samo jak innych mieszkańców Starówki. Kilkudziesięciu zamordowano też na Woli, inni zginęli w walce.
    Nie czytałem o pasiakach, ale grupa uwolnionych, która poszła walczyć w Powstaniu, dostała szkopskie panterki.
    Jest bardzo dużo wzruszających opisów zdobycia Gęsiówki, a chyba mało tych, które mówią o dalszych losach więźniów. Tomasz Szarota mówił o tym kiedyś w Polityce.
    Gdzie wyśledziłeś te wspomnienia?

    Piotrek, zrobię to samo ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. w różnych wspomnieniach.

    OdpowiedzUsuń